expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 24 sierpnia 2016

Ha! Jednak wróciłam

Próbuję zignorować fakt, że zapomniałam gdzie znajduje się przycisk 'nowy post' i przez minutę zagubiona wgapiałam się w ekran komputera. świetny start
Do wszystkich Truskawek, które czytają!
Ustaliliśmy już, że ekwilibrystyka słowna nie jest moją mocną stroną (ale czy używając wyrazu 'ekwilibrystyka' nie zaprzeczam sama sobie? tu właśnie dochodzimy do mojego konfliktu z szeroką pojętą komunikacją werbalną- my po prostu nie kooperujemy...). chyba bredzę
Minęły już prawie dwa miesiące odkąd skończyłam gimnazjum i postanowiłam, że muszę sobie podsumować te trzy lata, a blog wydaje mi się na to idealnym miejscem.
Przed pójściem do pierwszej klasy słyszałam, że będzie ciężko z nauką i, że bardzo się zmienię po okresie trzyletniej nauki w gimnazjum. I wiecie co? Uważam, że dokładnie tak było.
Poznałam całą masę nowych, wspaniałych (i tych mniej wspaniałych, niemniej interesujących) ludzi, którzy pokazali mi pozytywne, i negatywne strony 'nastoletniego życia'. Poznałam smak prawdziwej przyjaźni, konfliktów, które nie raz złamały mi serce, niedyskretnej krytyki i lodów o smaku solonego karmelu. Nie zapominajmy o lodach.
Cieszę się, że znalazłam kogoś, kto wysłucha mnie zawsze, nie ważne, czy opowiadam godzinami, o tym, jak bardzo chcę przytulić dwóch, niezwykle przystojnych Brytyjczyków żeby tylko dwóch , czy przeżywam kryzys egzystencjalny, o tym jak niesprawiedliwy i krzywdzący jest świat. Niezależnie od okoliczności, zawsze mogę na kimś polegać. Mam nadzieję, że tożsamość wspomnianej osoby, nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Cieszę się, że usłyszałam tyle negatywnych słów, bo nauczyły mnie one zawsze mieć thick skin. ale czy to na pewni dobrze?
I, że spotkałam tylu ludzi o odmiennych charakterach, dzięki którym jestem, jaka jestem i lubię takie, a nie inne rzeczy. wow Ju jaka dzisiaj jesteś dokładna w pisaniu Nie ważne, czy byli to niezwykle inspirujący nauczyciele, najlepsi przyjaciele, czy niesympatyczne koleżanki. Dzięki nim wszystkim udało mi się dojść do miejsca, w którym jestem i za to jestem im wdzięczna.
Z nauką w gimnazjum było bardzo ciężko. Moja antypatia do przedmiotów ścisłych, szczególnie fizyki i matematyki zdecydowanie się nasiliła, a niejednokrotnie kilka sprawdzianów i kartkówek w tygodniu zdecydowanie nie sprawiły, że pokochałam szkołę mocniej. Ale wiem, że after all, cała ta, zdawać się może, bezużyteczna wiedza, w końcu mi się kiedyś przyda. chociaż, nie jestem do końca pewna, kiedy właściwie będą mi potrzebne informacje o płucotchawkach i płucach książkowych, ale kto wie? może będę musiała przeprowadzić kiedyś sekcję stawonoga
Gimnazjum było lepsze niż podstawówka zdecydowanie.
Zmiana otoczenia wyszła mi na dobre.
Chyba już pójdę.
Pamiętajcie o POU! :)
                                                                                                  Wyjątkowo melancholijna truskawka Ju

P.S: Czytam ostatnio dużo książek, może macie jakieś pozycje, po które koniecznie muszę sięgnąć? Najlepiej jakieś obyczajówki, ale wchłaniam wszystko, więc walcie jak w dym.


czwartek, 11 sierpnia 2016

Nastał czas ważnych zmian...


...a raczej przyszedł już jakiś czas temu. Bynajmniej dla mnie. Całę trzy lata gimnazjum spędziłam na usiłowaniu się zmienić i nie zauważyłam, kiedy nadeszły. Wiem. To głupie. Ale czasu już nie cofnę i mimo że głupio się czuję z wieloma wydarzeniami, to nie żałuję. Dzięki nim jestem... I tu zaczynają się schody. Bo tak naprawdę nie wiem, kim już jestem.
 Raz czuję się jak ktoś, kto może naprawiać świat. Kiedy indziej, jak maszyna zaprogramowana na seryjną nienawiść i sianie chaosu.
 Wiedziałam, że dorastanie jest ciężką sprawą. Jakaś widza trafiła do mojej głowy, kiedy czytałam te wszystkie książki o problemach i szczęśliwym życiu. Ale nie spodziewałam się, że to może być aż tak ciężkie.
No, normalnie się wykazałaś. 
Bo niby nikt o tym nie wiedział. 
Tylko ty.

 O dziwo, te rzeczy zauważyłam jakoś w ostatnim czasie. Pewnie dlatego, że jakiś rozdział w moim życiu się zakończył. Jedni mają mnie za skończonego debila, drudzy za kogoś dziwnego, trzeci za kogoś zagubionego... Do wyboru, do koloru. Co człowiek, to inna opcja.
 Z jednymi moja przygoda się skończyła, z drugimi niedawno zaczęła. Tamci wzbogacili mnie o uśmiechy, życiowe lekcje i inne takie. Znacie te wszystkie mądrości o wzbogacaniu się w kontaktach z drugim człowiekiem, to zanudzać nie będę. Czasem znajduję w sobie ukryte złości na tych ludzi, ale są już nieliczne. Może to właśnie dzięki temu, że przychodzi mi do głowy myśl, że żyje się tylko raz i nie boję się z nimi pisać, rozmawiać i aż tak nie przejmuję się tym, co o mnie pomyślą. W końcu, już mnie poznali z lepszej i gorszej strony. Dużo dowiedziałam się podczas oblackich ŚDMów we Wrocławiu #polecam Między innymi tego, że to gniew blokuje mnie przed otwartością dla ludzi. Jaki gniew? Do końca sama nie wiem. Za to, że ktoś zignorował to co mówię, robię. Ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Ile razy sama zrobiłam coś podobnego? Szkoda słów.

 Ludzie postępują nierozumnie, nielogicznie i samolubnie - kochaj ich mimo wszystko.
Matka Teresa z Kalkuty
 Wiedza, którą zdobyłam do tej pory przyda mnie się na następne lata. Szczególnie te, kiedy będę szukała siebie w dorosłym świecie, co zacznie się w mgnieniu oka. Cieszę się, że trafiłam na ludzi, przed którymi mogę się otworzyć. Odkąd jakiś czas temu zaczęłam chodzić do Niniwy... Kurczę, taka Wspólnota to jednak coś. Z kilkoma osobami miałam okazję gadać na tematy związane ze mną i moimi jakimiś tak blokadami... I to było wspaniałe. Że przechodzę sobie taka ja, gadam i gadam, nikt nie mówi że mam się zamknąć, tylko uważnie słucha, a potem jeszcze coś mówi, doradza mi. To jest genialne, że poza rodziną mam jeszcze osoby, z którymi mogę pogadać na poważne tematy i to tak szczerze, prawdziwie... Które mają tę wiedzę dzięki własnym błędom, przemyśleniom. Od kilku miesięcy czegoś takiego mi brakowało i w końcu to znalazłam. Jakiś kawałek układanki trafił może na swoje miejsce :)
dziewczynazkorostorii.blogspot.com

Boję się liceum. To znaczy...  Może nie aż tak, że w pierwszy dzień szkoły zabarykaduję się w pokoju, ale odczuwam strach. Przed poziomem wyzwań, nauczycielami, towarzystwem. Że nie sprostam niektórym zadaniom. Że nie zrozumiem, do jakiej pracy się najlepiej nadaję. Ech... Wątpliwości jest pełno.
 Z drugiej strony, wierzę jednak, że się odnajdę i wyjdę z tej szkoły za trzy lata z uśmiechem na twarzy. I to jest jeden z moich celów! 

niedziela, 7 sierpnia 2016

Rozważania o właściwie nie wiadomo czym

Ostatnim postem Ju uświadomiła mi, że tęsknie za blogowaniem. Bo właściwie jestem administratorem trzech blogów, ale wszystko popadło w zapomnienie. Dlatego może dobrze by zacząć od początku?
Kim właściwie jestem? Bo właściwie wiele się zmieniło.

Moja osobowość jest zawieszona między introwertykiem, a ekstrawertykiem. Nigdy nie stresuje mnie przebywanie w centrum uwagi, jednak w kontaktach z nowymi ludźmi zawsze mam problemy. Nigdy nie mam pojęcia co powiedzieć! Nie potrafię lać bez sensu wody i gadać o byle czym, takie sprawy po prostu mnie nie interesują. Przez to często mam wrażenie, że nie pasuje do większego otoczenia. Zawsze powiem coś w nieodpowiednim momencie, albo nie rozumiem jak ktoś może się rozwodzić nad byle czym lub o sprawach zupełnie abstrakcyjnych. Bo moje podejście do świata jest realistyczne.
Jednak, gdy jakimś cudem zaangażuje się w rozmowę (lub rozmawiam z jedną z 3 osób na świecie, przy których nie czuję niezręcznej ciszy) to jestem optymistą. Dążę do wmawiana innymi, że wszystko ze światem, innymi i mną jest w porządku. Czy tak jest?
Pesymistą bywam tylko w moich ciemnych zakątkach umysłu, którym prawie nigdy nie pozwalam dojść do głosu.
Mam wrażenie, że wyszło trochę depresyjnie. Jednak ostatnio mam skłonność do takiego podejścia do życia., bo nienawidzę tracić nad nim kontroli.
W tym miesiącu pozostało kilka pięknych wydarzeń, do których trzeba dotrwać. Sierpień z jednej strony jest dla mnie ciekawszy niż lipiec, jednak jakoś atmosfera zrobiła się dla mnie cięższa. Ale to naprawdę nieistotne.

Przejdźmy do o wiele bardziej ciekawego tematu, czyli zainteresowań. Bo tu wiele rzeczy się przemeblowało.
Kiedyś mój blog poświęcony handmade'owi tętnił życiem, jednak z perspektywy czasu straciłam zainteresowanie produkcją biżuterii. Wciąż mam trochę drobiazgów do ich produkcji, a modeliną muszę udekorować lusterko, jednak ogółem temat jest wymarły. Artystycznie wyżywam się w rysowaniu. Czasu mam bardzo mało, ale rysowanie bardzo mnie cieszy. Może powinnam reaktywować stary blog w tym kierunku. Książki wciąż są dla mnie ciekawym miejscem, do którego zawsze mogę uciec, jednak teraz walczą o swoją pozycję z seriali i filmami. O tak, od ferii zimowych seriale i filmy są dla mnie nieodłączną częścią życia. Moja lista rzeczy do obejrzenia wciąż się wydłuża, a ja bardzo mało widziałam, jednak zdążyłam załapać się do kilku fandomów. I tak jak Ju posiada swoich mężów tak jak posiadam osoby, które systematycznie monitoruje (Nie jestem w stanie powiedzieć że kogoś kocham albo jest moim mężem. Nie potrafię! To zupełnie nie w moim stylu).

Friends and Sherlock forever. Nigdy mi się nie znudzi.

Jak widzę swoją przyszłość? Źle. Nie mam pojęcia w jakim zawodzie mogłabym się sprawdzić. Bo przepraszam bardzo, ale jednak jeśli w moim zawodzie będę zarabiać grosze to dobrze także nie będzie. Bo niestety świat pędzi pieniądz i na każdym kroku widzę jak bardzo jest potrzebny.

Na koniec pragnę wspomnieć, że zbliżają się naprawdę piękne dni. Nie wierzę dlaczego piszę takie rzeczy skoro za kilka minut mam urodziny. A wiem, że jak by się nie potoczyły będą niezapomniane. Mam 16 lat. Kiedy to się stało. Czuję się zupełnie niegotowa na przyszłość. Za dwa lata będę dorosła. A ja chyba oprócz panowania nad kuchnią nie potrafię zrobić nic dorosłego :P Mam tylko nadzieję, że ludzie których spotkam będą dla mnie inspiracją i nakierują mnie na mój własny tor życia, a nie zepchną daleko tam, gdzie zupełnie nie jestem sobą. 

Hamster Ew

sobota, 6 sierpnia 2016

Ponowne przedstawienie postaci Ju (:

Czas, żeby się przywitać. Tak myślę. nie mam pojęcia jak zacząć
W gruncie rzeczy nie mam ochoty tłumaczyć mojej nieobecności.
Więc nie będę tego robić.
Do wszystkich truskawek, które czytają te słowa!
Zmieniło się wszystko, ale Ju pozostała dawną Ju z miłością do książek i muzyki, pełną głupich pomysłów, niezdecydowaną, niezdarną i spanikowaną nastolatką. Poza tym zaczęłam spędzać 80% mojego wolnego czasu na internecie (yt, tt, yt i... No tak yt!), marzę o studiowaniu anglistyki, wyjeździe do Londynu (tea and crumpets!) i poznaniu kilku brytyjskich jegomościów (#juhowell #julester #juferris) Jestem ogromną optymistką, feministką i na swój własny sposób staram się uświadamiać ludzi o tym, jak ważna jest równość. Mam głowę pełną pomysłów na jutro, przyszły tydzień, przyszły rok szkolny, przyszłe wakacje i...na przyszłość generalnie! I, naturalnie, wierzę że wszystkie uda mi się spełnić. Nazywajcie mnie naiwną, ale jeśli nie miałabym tych marzeń i planów, jeśli żyłabym tylko teraźniejszością, straciłabym dużą cześć mojego pozytywnego usposobienia. W ferworze przygotowań zupełnie zapomniałabym o tym, że zawsze jest nowy dzień, który tylko czeka, żeby sprawić by był niesamowity.
Ale spokojnie-pomimo mojej głowy w chmurach, nie mam zamiaru odfruwać. Lubię mierzyć się z rzeczywistością, siłować się z przeciwnościami losu na rękę i wierzyć, że wygram. A jak mi nie wyjdzie- kupujcie kwiaty na mój pogrzeb. prawda jest taka, że próbuję brzmieć hardo, ale z kiepskim skutkiem
Jak Twoje wakacje, signora? Wszystko jest bueno, moi drodzy. Ale niente! Dzisiaj nie o nich. (: (nie mam pojęcia, dlaczego zaczęłam wcielać się w członkinie włoskiej mafii)
Chciałam tylko dać znać, że żyję i mam się dobrze. Jestem pełniejszą wersją siebie sprzed roku. Przerażoną i podekscytowaną w związku z nadchodzącym rokiem szkolnym, zawsze uśmiechniętą osobą, która stara się ukryć fakt, że na myśl o czekających mnie decyzjach mój żołądek robi fikołki. Wciąż staram się odnaleźć siebie. Szu­kam swo­jego praw­dzi­wego ja. ale co zro­bię, gdy okaże się ono kimś, ko­go wca­le nie polubię?  
Nie wiem, czy zostanę tu na dłużej. chciałabym
Chyba mam problemy z systematycznością.
Ale chce mieć miejsce, w którym mogłabym spisać myśli. Podoba mi się, że mogę tu mówić to, co myślę, i nie muszę się martwić, że jestem zbyt bezpośrednia.
Więc może będę wpadać.
I tak jak zawsze wam mówiłam: POU.
Jeśli nie pamiętacie, co to znaczy (co po tak długiej nieobecności jest całkowicie zrozumiałe) to chciałabym żebyś Ty, osobo czytająca te słowa, zrobiła dla mnie jedną rzecz.
Uśmiechnij się.
Bo jesteś niesamowitym człowiekiem.Pięknym. I wyjątkowym.
Uśmiechnij się, bo możesz to zrobić.
Bo jutro jest nowy dzień.
Zasługujesz na ten uśmiech. :)
Zapomniana truskawka Ju.

PS: Moja muzyczna dusza nie pozwala mi zostawić truskawek bez żadnej muzyki, więc wybrałam klik! i klik! 
PS2 (czy to nie jest przypadkiem skrót od play station czy coś?): Wiem, że sklecone naprędce słowa mogą brzmieć chaotycznie i nieskładnie, ale kiedy staram się napisać coś powoli i z użyciem poprawnej gramatyki, ortografii i wszystkich innych niezbędników-brzmią jakby nie były moje.
Xbox: Nie no, żartuję 😂