expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 14 lipca 2014

"Ani słowa o Zosi"- Sylwia recenzuje.

Tytuł: ”Ani słowa o Zosi”
Autor: Zuzanna Orlińska
Moja ocena: 9 /10
Czas na przeczytanie: 1 dzień

Książka opowiada o Antoninie Chrobot, córce sławnej pisarki Joanny Ciszewskiej oraz Marcina Chrobota, który jest sławnym pisarzem. Na początku roku szkolnego rodzice postanawiają wyjechać na dwa osobne „spotkania z autorem”. Pani Joanna decyduje się na to pierwsza za namową swojej przyjaciółki Leny. Pan Marcin dowiadując się o tym, postanawia zaakceptować zaproszenie na międzynarodowy festiwal poezji. Mama Tosi zastanawia się, co począć z córką, aż w końcu decyduje się zabrać ją ze sobą. Kiedy dojeżdżają do hotelu Zosia nie wie gdzie się podziać, gdy nagle zauważa przystojnego rudego chłopaka wysiadającego z samochodu. Jest razem z jakimś starszym panem. Tosia słysząc, że nie mówią po polsku dochodzi do wniosku, że to Amerykanie. Po zameldowaniu się w hotelu goście idą na spacer, a dziewczyna rusza za nimi kompletnie zapominając o spotkaniu mamy, natomiast ta dzwoni do córki, gdzie się podziewa i dlaczego na nią nie czeka, tylko lata po mieście.. Dziewczyna jednak przekonuje mamy, by razem z panią Leną jechały bez niej. Gdy zgubiła trop postanawia wrócić do hotelu, aby tam oczekiwać młodzieńca. Na swoje nieszczęście, nie natyka się na niego. W końcu wraca pani Joanna wykończona spotkaniem z młodzieżą. Przyjaciółka Joanny proponuje obu obiad, gdzie wspomina, jak świetnie wypadła pani Joanna. Po powrocie do pokoi Tosia obiecuje mamie iść z nią do empiku, gdzie czeka ją kolejne spotkanie. Gdy mija umówiona pora, dziewczyna biegnie na dane miejsce narażając się na gniew matki. W czasie gdy spotkanie dobiega końca przychodzi notariusz informując panią Ciszewską, że są małe problemy z mieszkaniem otrzymanym w spadku. Zmęczona matka umawia się z notariuszem na kolejny dzień rano. Na miejscu dowiaduje się, że jakiś Marczuk chce zdobyć ten dom. Idą do kawiarenki, gdzie Antonina od razu zauważa obiekt westchnień i zajmuje stolik koło niego. Starszy mężczyzna siedzący z chłopakiem przysłuchuje się rozmowie kobiet. W końcu panie decydują pojechać do ciotki Hali Grzebałtowskiej w Szczebrzeszynie. Na miejscu zastają drzwi zamknięte. Podjęta zostaje decyzja by pojechać do wiejskiej zagrody w Guciowie. Tam Tosia widzi swojego ukochanego i dochodzi do wniosku, że ich śledzi. Dowiaduje się również (po małej wpadce językowej), że chłopak ma na imię David. Wychodząc z zagrody zastają auto z przebitą oponą. Pani Lena postanawia się zająć wymianą koła, przez co strzela jej coś w krzyżu. Zdesperowana pisarka rusza po pomoc. W końcu trafiają do gabinetu Rafał Hałasy- dawnego „znajomego” pani Ciszewskiej, który zapewnia im dogodne warunki oraz pomoc pani Lenie. Matka z córką udają się na kolejne spotkanie z młodzieżą do domu kultury, gdzie Tosia zostaje obrażona przez czytelniczki książek matki. Postanawia się przejść i spotyka chłopaka, który nie powiedział jej wcześniej, gdzie jest empik. Przedstawia się jako Jan Dereń i okazuje się fanem poety Marcina Chrobota. Jednym słowem przyczepia się do Chrobotówny. Spędza z nią te kilka dni, przez które Tosia mieszka w sanatorium. Chłopak dowiaduje się o zagadce z domem. Później jedzie z mamą i panem Hałasą do Florianki na „Pożegnanie lata”. Po wieczorze (po którym Antonina jest zdołowana faktem, że wszystkie starsze piosenki zawierają imię Jasiek) wracają do sanatorium, gdzie Tosia zaczyna rozważać roman mamy. W czasie spotkania Joanny Ciszewskiej z niepełnosprawną młodzieżą w sanatorium Janek chce zacytować pewnie wiersz, lecz Antonina udając mdlenie uniemożliwia mu to. Następnie pojechali (z panem Hałasą) ponownie do Szczebrzeszyna, do cioci Heli. Nie zastają jej w domu, więc idą pooglądać dom otrzymany w spadku. Tam natykają się na nieobecną w domu ciocię. Trafiają do niej na herbatkę, gdzie dorośli zostawiają Tosie z ciocią, która postanawia zapoznać dziewczynę z czasami sprzed II wojny światowej. Potem udają się na cmentarz. Podsumowując dochodzą do wniosku, że ci Amerykanie mają coś wspólnego z domem i ciocia myśli, że chodzi o skarb burmistrza Klubego. Następnego dnia z rana opowiada wszystko Jaśkowi w czasie spaceru. Po przygotowaniu się do wyjazdu, przy aucie zastają Jaśka siedzącego i spóźnionego jak zwykle na autobus. Panie Lena, t wróciła już do zdrowia oferuje podwózkę. Tak więc wszyscy trafiają są cioci Heli. Nikt tam nie został nie dopuszczony do obiadu, nawet Jan. Gdy zbliża się noc, Tosia odprowadza chłopaka na autobus. Przechodzą około domu otrzymanego w spadku. Zauważają, że furtka są otwarte. Podchodzą, aby zorientować się o co chodzi i chwilę później zostają zaciągnięci do domu. Tosia dostrzega, że zostaje unieruchomiona przez swojego rudego księcia z bajki. Po małym starciu wszyscy trafiają do domu ciotki i cała zagadka zostaje rozwiązana. Staruszek okazuje się starą (przedwojenną) miłością ciotki Heli,a rudy młodzieniec jego wnukiem. Książkę polecam serdecznie

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Podzielisz się może swoimi przemyśleniami dotyczącymi wpisu?
Pisz śmiało!