expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 11 lipca 2014

"Pocztówka z Toronto"- Sylwia recenzuje.

Tytuł: „Pocztówka z Toronto”
Autor: Dariusz Rekosz
Liczba stron: 142
Czas na przeczytanie: 2-4h
Moja ocena: 7/10

Bohaterką jest Monika, której trzy lata temu umarł ojciec na raka. W domu brakuje pieniędzy, ale w miarę starcza na opłaty. Pod koniec marca Monika się przeziębiła, a jej koleżanka Mrówa i Włodek na bieżąco informowali ją o wydarzeniach w szkole i dawali odpisać lekcje. W jedno z tych dni popołudnie Mrówa dzwoni do Moniki. Dziewczyny zaczynają żartować o Władku, który podoba się Mrówie. Ta zaś, informuje koleżankę o nowym Dominiku w klasie.

Kiedy w poniedziałek Monika przychodzi do szkoły, nowy spóźnia się na informatykę.Nauczyciel mówi mu, aby usiadł pomiędzy przyjaciółkami. Po skończonej lekcji Mrówa zachwyca się jego zapachem. Na kolejnych lekcjach klasa otrzymuję zgody na komers na który trzeba wpłacić 180 złotych. Monika zaczyna się martwić, skąd z mamą wezmą pieniądze. Po lekcjach, kiedy wracała do domu przez boisko szkolne, zobaczyła, iż coś migocze pod kasztanowcem. Po podejściu do drzewa nic nie znalazła, natomiast pojawili się chłopcy z klasy, między innymi Władek i Dominik. Zanim doszło do najgorszych wyzwisk na Monikę, Włodek coś wspominał o zaginionym skarbie Zwartki. Dziewczyna zawstydzona poleciała do domu.

Kiedy przyszła, pokłóciła się z mamą i zasnęła. Kiedy się obudziła, do późnego wieczora nie odzywały się do siebie z mamą. Wieczorem pani Maria informuje córkę, że zdobyła pracę w piekarni. Jest to dobra wieść dla ich dwójki . Okazuje się też, że Monika pójdzie na komers, a kolejnego dnia w szkole, że Mrówa chodzi z Dominikiem. Dziewczyny się trochę przez to pokłóciły, ale na następny dzień wszystko wróciło do normy. Kiedy uczniowie ustawili się pod klasą w oczekiwaniu na nauczyciela, gaśnica przeciwpożarowa eksplodowała i na całym piętrze rozszedł się przeraźliwy smród. Jeden chłopak zemdlał, przez co pojechał na pogotowie, natomiast lekcje zostały odwołane,

W kolejny poniedziałek Monika rano dowiedziała się, że rano w szatni zemdlała kolejna osoba. W trakcie wuefu zemdlała Agnieszka, koleżanka z klasy. Dla Moniki zaczęło się to wydawać podejrzane. W następnych dniach wszystko był OK, ale ponownie zauważyła błyski przy kasztanowcu. Uważnie obejrzała drzewo, pilnując, aby nikt jej nie przyłapał.

W piątek po powrocie do domu, Monika zastałą mamę w łóżku. Okazało się, iż ta ma gorączkę. W drodze do apteki zatrzymała się przy kasztanowcu i szkolnym szpadlem ogrodowym wykopała mały dołek i natrafiła na coś, w momencie, w którym została przyłapana przez pijaną Mrówę i Dominika. Zaczęli rozmawiać z Moniką, a gdy skarb okazał się cegłą, poszli śmiejąc się.

W sobotnie popołudnie trzeba było wezwać pogotowie, gdyż pani Maria dostałą wysokiej gorączki. Przyjechał lekarz i przepisał drogi antybiotyk, przez co mama rozkazała Monice postawić sobie bańki. Jak na pierwszy raz, wyszło jej całkiem dobrze.

Poniedziałkowy ranek zaczął się aferą pod kasztanowcem.Nauczycielka zaczęła temat, a koledzy z klasy dziwnie patrzyli się na nią, przez co uczennica uciekła z klasy. Mrówa została wysłana, aby przyprowadzić Monikę, a następnie Władek. Po powrocie do klasy wszyscy zaczęli bić Monice brawo za odwagę. Nagle do klasy wszedł dyrektor i rozpoczął rozmowę o dopalaczach. Po lekcjach Mrówa poszła z Moniką do najdroższej restauracji „Tornado”, gdzie umówiła się też z Dominikiem. Tam rozwinęła się rozmowa o zarabianiu pieniędzy poprzez sprzedawanie dopalaczy. Okazało się, że wszystkie omdlenia są sprawą Dominika, który handluje już tym trzy lata. Monika dostała propozycję, na którą kolejnego dnia odpowiedziała twierdząco. W piątek podano wyniki z egzaminu. Monika wszystko zdała śpiewająco, czym podzieliła się z mamą. Na początku nowego tygodnia dziewczyna niecierpliwie oczekiwała towaru od Dominika. Okazał się, że coś mu wypadło i przyjechał dopiero po zakończeniu ozdabiania sali gimnastycznej na komers.Monika odebrała towar i postanowiła wziąć połowę na imprezę.W między czasie doszedł do nich list o jakimś tam spadku, niby po zmarłym ojcu.

Pani Maria pojechała w sprawie spadku, natomiast Monika wybrała się na komers. Wszystko było dobrze, do czasu, kiedy Mrówa nie zemdlała. Okazało się, że przeholowała z dopalaczami. Zdenerwowana Monika po gadce dyrektora, wyjawiła prawdę i poparła ją Aga. W tym czasie na salę wszedł policjant i aresztował Dominika. Kazano wszystkim iść do domu, a Monice i Agnieszce przyjść w poniedziałek z rodzicami. W domu wyszło na jaw, że w sprawie spadku nic nowego, ponieważ prawnik przez cały dzień miał spotkanie. Umówił się z panią Marią na dzień rozdania świadectw. Ten dzień nadszedł prędko. Wydarzyło się kilka wspaniałych rzeczy. Monika przyniosła piękne świadectwo, prawnik oświadczył, iż należy im się około sześciuset tysięcy złotych związanych ze sprawami ojca oraz Włodek zaprasza Monikę na wycieczkę do Toronto…

Książka jest nawet fajna, bo lekko się ją czyta. Trochę się zawiodłam na zwrocie akcji, ale ważne, że zakończyło się happy endem ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Podzielisz się może swoimi przemyśleniami dotyczącymi wpisu?
Pisz śmiało!