...a raczej przyszedł już jakiś czas temu. Bynajmniej dla mnie. Całę trzy lata gimnazjum spędziłam na usiłowaniu się zmienić i nie zauważyłam, kiedy nadeszły. Wiem. To głupie. Ale czasu już nie cofnę i mimo że głupio się czuję z wieloma wydarzeniami, to nie żałuję. Dzięki nim jestem... I tu zaczynają się schody. Bo tak naprawdę nie wiem, kim już jestem.
Raz czuję się jak ktoś, kto może naprawiać świat. Kiedy indziej, jak maszyna zaprogramowana na seryjną nienawiść i sianie chaosu.
Wiedziałam, że dorastanie jest ciężką sprawą. Jakaś widza trafiła do mojej głowy, kiedy czytałam te wszystkie książki o problemach i szczęśliwym życiu. Ale nie spodziewałam się, że to może być aż tak ciężkie.
No, normalnie się wykazałaś.
Bo niby nikt o tym nie wiedział.
Tylko ty.
Z jednymi moja przygoda się skończyła, z drugimi niedawno zaczęła. Tamci wzbogacili mnie o uśmiechy, życiowe lekcje i inne takie. Znacie te wszystkie mądrości o wzbogacaniu się w kontaktach z drugim człowiekiem, to zanudzać nie będę. Czasem znajduję w sobie ukryte złości na tych ludzi, ale są już nieliczne. Może to właśnie dzięki temu, że przychodzi mi do głowy myśl, że żyje się tylko raz i nie boję się z nimi pisać, rozmawiać i aż tak nie przejmuję się tym, co o mnie pomyślą. W końcu, już mnie poznali z lepszej i gorszej strony. Dużo dowiedziałam się podczas oblackich ŚDMów we Wrocławiu #polecam Między innymi tego, że to gniew blokuje mnie przed otwartością dla ludzi. Jaki gniew? Do końca sama nie wiem. Za to, że ktoś zignorował to co mówię, robię. Ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Ile razy sama zrobiłam coś podobnego? Szkoda słów.
Ludzie postępują nierozumnie, nielogicznie i samolubnie - kochaj ich mimo wszystko.
Matka Teresa z Kalkuty
Wiedza, którą zdobyłam do tej pory przyda mnie się na następne lata. Szczególnie te, kiedy będę szukała siebie w dorosłym świecie, co zacznie się w mgnieniu oka. Cieszę się, że trafiłam na ludzi, przed którymi mogę się otworzyć. Odkąd jakiś czas temu zaczęłam chodzić do Niniwy... Kurczę, taka Wspólnota to jednak coś. Z kilkoma osobami miałam okazję gadać na tematy związane ze mną i moimi jakimiś tak blokadami... I to było wspaniałe. Że przechodzę sobie taka ja, gadam i gadam, nikt nie mówi że mam się zamknąć, tylko uważnie słucha, a potem jeszcze coś mówi, doradza mi. To jest genialne, że poza rodziną mam jeszcze osoby, z którymi mogę pogadać na poważne tematy i to tak szczerze, prawdziwie... Które mają tę wiedzę dzięki własnym błędom, przemyśleniom. Od kilku miesięcy czegoś takiego mi brakowało i w końcu to znalazłam. Jakiś kawałek układanki trafił może na swoje miejsce :)
Boję się liceum. To znaczy... Może nie aż tak, że w pierwszy dzień szkoły zabarykaduję się w pokoju, ale odczuwam strach. Przed poziomem wyzwań, nauczycielami, towarzystwem. Że nie sprostam niektórym zadaniom. Że nie zrozumiem, do jakiej pracy się najlepiej nadaję. Ech... Wątpliwości jest pełno.
Z drugiej strony, wierzę jednak, że się odnajdę i wyjdę z tej szkoły za trzy lata z uśmiechem na twarzy. I to jest jeden z moich celów!

Ja dopiero w liceum odnalazłam swój charakter, swoje motywacje i wiele innych życiowych odpowiedzi. To liceum było dla mnie przełomem, moich słabości, odnalezienia zainteresowań i hobby oraz odkrycia większych i mniejszych powodów do radości.
OdpowiedzUsuńStrach jest zawsze na początku, ale jak przeżyjesz pierwszy miesiąc w liceum to będziesz z siebie dumna, że dałaś radę i z każdym miesiącem będzie coraz lepiej.
Narazie korzystaj z wakacji najlepiej jak potrafisz i ciesz się z każdego dnia i nie przejmuj się wrześniem,jeszcze będziesz mieć na to czas :)