expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 29 czerwca 2014

Wycieczka z deszczem...

 Witam Was w kolejnym przenudnym przeinteresujacym wpisie ode mnie. Wczorajszą sobotę (podobnie jak Ju i Ef) też trochę spędziłam w parku, ale z tatą ;) Porobiłam oczywiście zdjęcia i je przerobiłam. Właściwie, to największą frajdę w fotografowaniu sprawia mi robienie przerabianie zdjęć. Ustawianie tych wszystkich balansów bieli, kontrastu, jasności, wyboru motywów, innych przeróżności... #kocham!
Mam nadzieję, że moje wpisy nie otumanią Was jak te pisane przez #Ju (która sama tak twierdzi...) i mogę trochę poszaleć ze słowami :) Zaś odchodzę od tematu... Wracając do parku, to początek zaczęłam od jazdy L-ką, czyli w sumie fotelami zawieszonymi na linach (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi...). Pojechałam z tatą w jedną stronę, gdzie postanowiliśmy  iść co Carrefoura (?) na małe zakupy. Konkretniej to kupiłam dwa koszyczki (I love it...) oraz wydanie Blondynki na językach- kurs angielskiego (bo jestem obcojęzycznym analfabetą), żeby się poduczyć czegoś w  wolnym czasie. Po tych zakupach wróciliśmy połazić po parku. Natomiast, gdy wracaliśmy do domu to zastała nas burza. Mimo że szliśmy cały czas, to wcaaale nie byłam mokra. Tylko miałam wodną kreację... Wiem, że mój wpis nie jest za długi, ale co tam. Jakoś nie stać mnie na więcej :(
 Oto wczorajsze zdjęcia...







 Moje zdjęcia nie dorównują tym od Ju, ale i tak się nimi postanowiłam pochwalić ;)
Jula już Wam życzyła udanych wakacji (ja chyba też...) i tak dalej... Ja (po raz kolejny) też życzę Wam udanych wakacji pełnych #słońca itd. :)
Pozdrawiam :3 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Podzielisz się może swoimi przemyśleniami dotyczącymi wpisu?
Pisz śmiało!